Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

„Pić w Szczawnicy”

Notatnik konserwatysty… nowoczesnego 12.01.19

Zasadnicza różnica między „coś powiedzieć” a mieć coś do powiedzenia to bodaj sedno  (czyli istota) sporu o jakość dyskursu. Nota bene „dyskurs medialny” to przedmiot akademicki, który prowadzę od lat kilkunastu, więc ośmielam się sądzić, że wiem „coś” o tym, choć przyznaję sprawa prosta nie jest żadną miarą. Ponoć Julian Tuwim swego czasu pomstował tak oto: „talent to ja mam jak Słowacki, tylko nie mam nic do powiedzenia”. I nawet jeśli można tę frazę podpisując się pod nią odwrócić znaczeniowo to i tak nie wyczerpuje ona (hmm)…  tematu, bo rzeczywistość owego dyskursu jest o wiele, wiele bogatsza i skomplikowana takoż.

Tym bardziej, że zwulgaryzowana i pojemna jak worek, nadużywana nagminnie i naginana niemiłosiernie definicja demokracji daje prawo do wypowiedzi, co oczywiste każdemu. Natomiast interwencja w tej materii, choćby w imię przyzwoitości, kultury, logiki, sensu, a nawet ( o zgrozo !) prawdy budzi obrońców nieograniczonej wolności do walki z cenzurą, zakazami, autorytaryzmem i opresją wszelaką czy też łamaniem prawa do swobody wypowiedzi. Nota bene zależnie od aktualnego interesu, bowiem i tu reakcje bywają skrajnie odwrotne, kiedy dane wypowiedzi dotykają „naszych” lub też naszych interesów właśnie. Tego typu zachowania zwykle bazują na zestawie argumentów opisanych swego czasu przez Schopenhauera w „Erystyce” z „argumentum ad ignorantiam” na czele. Lub też na równie zideologizowanym, co sofistycznym „zakazuje się zakazywać’( Paryż 1968). Skomplikowana  bowiem, szeroka i pojemna definicja demokracji (liberalnej?) jeśli nie ma być kolejnym „ponowoczesnym zabobonem” musi zabezpieczając prawa większości (politycznie wszak labilnej z zasady) uwzględniać na swoich peryferiach np. prawo do błędu, do milczenia czy też nieuczestnictwa, a nawet wygadywania głupot. Ale też niezgody na nie.

Na koniec zaś tytułem puenty i swoistego morału, historia autentyczna, sprzed lat z krakowskiego KIK-u. Mój przyjaciel (logik nota bene) człowiek niezwykłej kultury osobistej i intelektualnej uczciwości usiłował dyskutować z sofistycznie rozpasaną i rozszalałą feministką, która twierdziła, że religia katolicka jest ideologią (sic!) opresyjną i skrajnie antykobiecą  (co innego islam!?). Długi wywód mojego przyjaciela z dowodami historycznymi, filozoficznymi, logicznymi, społecznymi i teologicznymi na czele, pani owa skwitowała powtórzeniem tezy o opresyjności katolicyzmu, dodając jeszcze… miliony ofiar Inkwizycji(sic!).  I tu mój przyjaciel nie zdzierżył pytając panią czy jest jej obojętne: „ Pić w Szczawnicy czy szczać w piwnicy?”

fot. Pixabay

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register