Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

R. Zapadka: Mało nas do pieczenia chleba

Ubyło nas w 2018 r. aż 414 tys. (najwięcej od 1946 r.). Straty tej nie zrekompensowała liczba urodzeń. Zmarłych były o ok. 26 tysięcy więcej niż nowo narodzonych. Polacy się zwijają. Tzw. współczynnik dzietności wynosi ok. 1,4 i będzie malał, gdyż ubywa młodych Polek (i Polaków też) zdolnych do rodzenia. Społeczeństwo się starzeje.

Przyjmuje się, że jeśli wskaźnik dzietności spada do 1,3 to znaczy, że naród wymiera i rzadko kiedy udaje się zatrzymać i odwrócić te śmiertelny proces. Wymieranie narodu idzie w parze z obumieraniem jego kultury i rozpadem tradycyjnych wartości, które są jej fundamentem. Szczerze mówiąc tylko ta perspektywa jest godna prawdziwej polityki, która ma na oku dbanie o interes narodowy i państwowy.

Różne polityczne gangi Olsena, którymi zabudowana jest nasza scena polityczna, odwracają uwagę społeczeństwa od procesu dewastacji podstaw naszego bytu narodowego. Na przykład wmawiają one, że w 1989 r. Polska zmieniła się na lepsze dzięki okrągłemu stołowi i za sprawą rzekomego wyjścia z komunizmu. W roku tym nastąpiło tylko przepoczwarzenie się PRL w III RP, z zachowaniem dominującego wpływu komuchów z pierwszego tłoczenia w państwie i gospodarce. Inna rzecz, która wydarzyła się w tym roku była doniosła na prawdę. Otóż dała się zaobserwować zmiana zachowań prokreacyjnych, która rozwija się w latach następnych i doprowadza ostatecznie do obecnej zapaści demograficznej. Następuje spadek liczby urodzin dzieci, rośnie wiek matek rodzących pierwsze dziecko, zwiększa się liczba urodzeń pozamałżeńskich. Podczas gdy w 1989 r. wskaźnik dzietności wynosił blisko 2,1 (co gwarantowało zastępowalność pokoleń), to później poleciał na łeb i szyję, by w 2003 r. osiągnąć dno (1,22) i następnie trochę się odbić.

Dziś dobrze widać, że program 500+ ma sens socjalny, a nie demograficzny. Ma moc wydobycia z biedy, niekiedy skrajnej, dużej liczby rodzin. Niestety wszystko wskazuje na to, że nie zatrzyma deinstytucjonalizacji (życie na kocią łapę) i destabilizacji (rozwody, patologie rodzinne) rodziny oraz opóźnienia decyzji zawarcia małżeństwa i urodzenia dziecka. Tu jest potrzebna zasadnicza zmiana w nastawieniu ludzi w wieku prokreacyjnym. Jeśli będą oni nadal uważać, że posiadanie dziecka w sposób widoczny obniży ich poziom życia, to demograficznego przełomu nie będzie. Ludzie oczekują takiej polityki rodzinnej państwa, która zapewni im przyzwoite warunki materialne i zagwarantuje pewność zatrudnienia, a z drugiej strony sprawi obniżkę kosztów wychowania dzieci, w tym dostępność tanich żłobków i przedszkoli.

Innym powodem niskiego współczynnika dzietności jest odkładanie macierzyństwa „na później”. Najwięcej kobiet rodzących dzieci znajduje się w przedziale 25-29 lat. Jedną z tego przyczyn jest drastyczne obniżenie wymagań maturalnych oraz powołanie do życia setek wyższych szkół gotowania na gazie i masowe kształcenie ćwierćinteligentów. Pod pozorem upowszechniania wyższego wykształcenia, zapędzono na początku lat 90-tych ubiegłego wieku setki tysięcy młodych ludzi do nauki „organizacji i zarządzania”, czy też „bezpieczeństwa narodowego”. Głównie chodziło o spacyfikowanie nastrojów buntowniczych, które zwijająca się gospodarka, brak pracy i rosnące bezrobocie musiały wywołać prędzej cz później. Realna gospodarka nie potrzebuje jednak tak byle jak wykształconych młodych ludzi. Większy pożytek społeczny jest wtedy, gdy studiują najzdolniejsi, a ci mniej zdolni zdobywają konkretny fach i rozpoczynają dorosłe życie jeszcze przed 25. rokiem. Przyszłość Polski także zależy od dziewczyn mniej skłonnych odkładać urodzenie pierwszego dziecka oraz facetów chcących szybko podjąć się ról odpowiedzialnych mężów i ojców.

Rafał Zapadka

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register