Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Łyżka do śmieci

Mało kto rozumie, że inteligencja jest cechą stworzeń żywych i nie dotyczy nawet najbardziej zaawansowanych cudów techniki, mikrofalówek, mikserów i proszków do prania. Maszyny dysponują jedynie algorytmami. I nawet jeżeli maszyny te samodzielnie tworzą algorytmy, czy jak mówią cybernetycy, uczą się, to jedynie w ramach zaprojektowanych wcześniej klas algorytmów. Maszyny nie myślą, one jedynie reagują, zgodnie z projektem, na bodźce. Dlatego nie istnieje coś takiego jak sztuczna inteligencja. No, ale na udawaniu, że istnieje sztuczna inteligencja, na wmawianiu ludziom, że istnieje, i że się jej szuka, da się całkiem nieźle zarobić.

I tu dopiero można przejść do sedna tego tekstu, a mianowicie do kwestii inteligentnego miasta. Od jakiegoś bowiem czasu rozmaici domorośli mędrcy postulują kreację inteligentnych miast w kontekście Zielonej Góry. Spora część z nich sądzi, że w tym celu trzeba miasto „podłączyć” do tysięcy komputerów przez internet by miasto zyskało na inteligencji. To oczywisty zabobon albo złudzenie. No bo jak szanowni czytelnicy miasto inteligentnie poprzez podłączenie do komputerów rozwiąże problem śmieci. To by wymagało podłączenia czipa do każdego ogryzka jabłka i śledzenia go przez GPS. Na razie władza z braku owej sztucznej inteligencji i czipów radzi sobie ze śmieciami w jedyny sposób jaki podpowiada im inteligencja – poprzez podwyżki, czyli raczej mało inteligentnie. Bo przecież od podwyżek śmieci nie ubędzie.

Można zamiast ekscytować się komputerami, wysilić własną inteligencję. Warunkiem jest, aby władza ją posiadała i nie czekała na to, że komputery ją w myśleniu wyręczą. Własna inteligencja już w pierwszym cyklu refleksji, rzecz jasna o ile zdoła wejść na jej wyższy poziom, no powiedzmy 50 IQ, zapyta: „Jak powstają śmieci i dlaczego?”. A po chwili od uruchomienia szarych komórek, doprecyzuje pytanie i zapyta „Skąd się śmieci biorą i kto je do miasta sprowadza?”. No i pojawi się oczywista odpowiedź. „Większość śmieci sprowadzają do miasta supermarkety”. A w kolejnej sekwencji używania inteligencji pojawi się kolejne pytanie: „Dlaczego ci, którzy do miasta śmieci sprowadzają, tych śmieci nie utylizują”. Bo gdyby sprawą utylizacji śmieci zajęli się ich wytwórcy i dystrybutorzy, miasto miałoby problem z głowy.

Ja szanowni czytelnicy nie jestem w stanie odgadnąć, jaką dadzą radni odpowiedź na pytanie: „Dlaczego za utylizację śmieci nie odpowiadają supermarkety”, ale wiem, że inteligencja to raczej umiejętność zadawania kolejnych pytań, a nie zdolność do odpowiadania na nie. I mam najgłębsze przekonanie, że inteligentne miasto, to takie, w którym władza ma zdolność do zadawania właściwych pytań. Bo z tego co mi wiadomo, jak się uruchomi inteligencję, to wiele problemów znika. A komputery? A komputery są jak łyżka, dzięki której zupa z talerza trafia do przełyku i która nie ma wpływu na smak zupy. Zatem miasto inteligentne, to miasto zarządzane przez inteligentną władzę. Ale aby władza była inteligentna, inteligentni muszą być wyborcy. I z tym jest problem, choć tak wielu ma smartfony, komputery i tablety.

 

fot. Pixabay

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register