Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Akcje, na polewaczkę

Prezydent Janusz Kubicki przeforsował w Radzie Miasta pomysł dokapitalizowania z pieniędzy podatników, prywatnych spółek sportowych. Do tej pory otrzymywały one wsparcie w formie dotacji. Teraz władze miasta stały się współwłaścicielem klubu żużlowego – ZKŻ S.SA – wchodząc w posiadanie niemal 25% jego udziałów a także klubu koszykówki „Grono” S. SA – obejmując w nim 40% akcji. Podatnicy z Zielonej Góry zapłacą za radość bycia teoretycznym posiadaczem, jeden milion, osiemset tysięcy złotych. Wspomniane kluby stanowią co prawda wizytówkę Zielonej Góry ale ich marka jest budowana głównie w oparciu o zawodników spoza Polski.

Miejscowi sportowcy w niewielkim stopniu (lepiej jest w ZKŻ S. SA), stanowią siłę uderzeniową dokapitalizowanych prywatnych spółek sportowych. Oczywiście można opowiadać, że tak jest w wielu miastach na świecie ale również jest prawdą, że przyjętą normą jest szkolenie i wspieranie lokalnych talentów. Perswazyjna moc duopolu koszykarsko – żużlowego powoduje, że władze Zielonej Góry z mniejszą energią reagują na potrzeby innych dyscyplin sportowych nawet wtedy gdy młodzi zielonogórzanie odnoszą znaczące w Polsce i Europie sukcesy sportowe.

O finansowych zmaganiach klubu kolarskiego „Trasa” można napisać thriller. W podobnej sytuacji znajdują się zielonogórscy lekkoatleci. Władze naszego miasta lubią snuć opowieści o tym ile pieniędzy wydają na stypendia sportowe i wspieranie lokalnych talentów. Ale często jest tak, że z Zielonej Góry wyjeżdżają wybitni młodzi sportowcy (Kawęcki, Łochowska, Prokopyszyn) a przybywają średnio (lub nieco powyżej średniej) uzdolnieni cudzoziemscy zawodnicy, bo na tych z najwyższej półki nikogo w Zielonej Górze nie stać. Za średnie pieniądze mamy średnią promocję miasta, której efektami tak zachwycają się: prezydent, radni i prywatni właściciele wspomnianych spółek. Dodają przy tym, że nikt tak nie promuje Zielonej Góry jak ich prywatne kluby.

Na ostatniej sesji Rady Miasta padały wirtualne kwoty rzekomych korzyści, idące w dziesiątki milionów złotych, które trzeba by wydać na poinformowanie o tym, że takie miasto jak Zielona Góra w ogóle istnieje a dzięki żużlowi i koszykówce niemal wszyscy o nas wiedzą. A jakież są efekty tej promocji? Dokładnie nie wiadomo. Czy ktoś słyszał żeby jakikolwiek inwestor zewnętrzny podjął decyzję o ulokowaniu swojego biznesu w Zielonej Górze ponieważ jest tutaj żużel i koszykówka?

Potrafię sobie wyobrazić zadowolenie kibiców: żużla i koszykówki z decyzji władz miasta o dokapitalizowaniu obu spółek. Zrozumiałe są intencje prezydenta i radnych. Kibice są również wyborcami. Cieszą się też właściciele obu spółek i zawodnicy. I na tym kończy się radość. Nie łudźmy się, że ta pomoc publiczna poprawi wyniki sportowe. Falubaz kupi sobie nową polewaczkę a „Grono” być może szybciej ureguluje wszystkie zaległe należności o których mówi się głośno nie tylko w środowisku dziennikarzy sportowych.

Miejskie baśnie nie są za darmo a sny o potędze też wymagają (zwłaszcza na jawie), nakładów finansowych. Pozostaje otwarte pytanie. Czy radni będą chcieli sprawdzić na co zostały wydane publiczne pieniądze? Teoretycznie mają do tego prawo. Podobnie jak do kontrolowania spółek miejskich. Problem w tym, że się do tego nie garną.

fot. Pixabay

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register