Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Pitu, pitu w Kantonie

Sesja sejmiku województwa lubuskiego poświęcona „Raportowi o stanie województwa i realizacji strategii rozwoju” domaga się okrzyku „Hallo – tu Ziemia”. Aby zejść na strategiczną Ziemię, sięgnę do lądowania Aliantów w Normandii w 1944 roku, które co oczywiste opierało się na raportach i miało sprawczą strategię. Strategia ta zakładała realizację celów w określonej sekwencji, a każdy z nich miał wymiar liczbowy i konkretne terminy. U jej podstaw była analiza posiadanych zasobów, deficytów, szans i zagrożeń.

Tymczasem strategia zwana szumnie Strategią Rozwoju Lubuskiego niekonwencjonalnie dotyka realiów. Co prawda zawiera opisy poparte liczbami, w sposób upoważniający do użycia metafory kaszanki. Wyraża jakieś ogólne pragnienia, ale w większości ich nie kwantyfikuje. A jeśli się to zdarza, to z rzadka twarde dane odnosi do danych z innych regionów. Mówi się o celach, ale bez liczb. Tymczasem opracowania eksperckie sprzed lat kilku wskazują, że regionowi grozi rozwojowy dryf. Dryf zaś to stan, w którym nasz region niesiony jest sytuacją ogólną, mającą swoje siły napędowe poza regionem i poza możliwościami sterowniczymi władzy regionalnej.

Ważną przyczyną owego dryfu jest nie tylko kiepskie rozumienie, czym jest strategia i jej cele, ale także nierozumienie dwóch ważnych aspektów zarządzania regionem. Pierwszy z nich to brak precyzyjnego określenia stopnia podmiotowości władzy regionalnej wobec obszarów, które chce rozwijać i wspierać. A wspierać i rozwijać władza regionalna może na trzy sposoby: finansować, tworzyć ramy prawne, pobudzać inne podmioty współgospodarzące w regionie, w tym także rząd. Klasyczny przykładem nieporadności strategicznej w tej mierze, jest kwestia rozwoju szkolnictwa wyższego. Zarząd regionu nie definiuje podziału kompetencyjnego działań własnych i działań władz wyższych uczelni w regionie. Zatem poza hasłami i wycinkowymi działaniami, nie wiadomo kto co ma rozwijać i za co odpowiada w sytuacji, kiedy ubywa studentów, a wskaźniki innowacyjności coraz gorsze.

Drugim aspektem, którego zarząd regionu nie rozumie, jest wiedza o tym, że podstawą procesu sterowania, czyli zarządzania regionem, jest świadomość własnych deficytów. Analiza, tego co potrzebne jest regionowi do rozwoju, zastąpiona została propagandą i pięknosłowiem. Zamiast rzetelnego, opartego na konkretnych wskaźnikach remanentu mówiącego jak daleko jesteśmy zapóźnieni w porównaniu z innymi regionami, jak sytuujemy się w ogólnokrajowych statystkach, ogólniki albo stwierdzenia, że to nie my, a rząd lub zjawiska globalne.

Doskonałą ilustracją strategicznej świadomości władzy regionu jest wypowiedź Anny Synowiec, radnej wojewódzkiej, która na zarzut o małej sensowności misji gospodarczej do Chin, odpowiedziała: „Przecież tak godnie prezentowałam Lubuskie w Kantonie”.

 

fot. Pixabay

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register