Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Rafał Zapadka: Za co w Polsce można dostać w mordę?

Stańmy w prawdzie wobec tego zagadnienie i to z dwóch stron naraz. „Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu, która mówi”. Według „prawdy czasów” w mordę dostać można za byle co, czyli za wszystko, nawet za pisanie felietonów takich jak ten i pozostałe mojego autorstwa. Natomiast zgodnie z „prawdą ekranu” głównie można zostać obitym za przeciwstawianie się faszyzmowi, homofobii, ksenofobii, postępującemu postępowi i innym zatwierdzonym sprośnym błędom. W tym pierwszy przypadku troglodyci biją powodowani m.in.:
a) nudą – bo brak ofert spędzania wolnego czasu,
b) zupą – bo była za słona,
c) wyglądem – bo naszywki z celtykiem lub pacyfką, a w glanach czarne, czerwone lub białe sznurówki,
d) postawą – bo okazywanie pewności siebie, zamaszysty krok i harde spojrzenie,
e) porą dnia – bo szlajanie się po nocy,
f) obroną swojej dzielni – bo wyrywanie naszych lasek i bawienie się jak u siebie,
Osobną kategorią są bójki i pobicia na Podhalu, gdzie łomot jest w cenie opłaty klimatycznej oraz uskuteczniany z miłości do wartości ogólnoludzkich i przywiązania do tradycji. Coraz częstsze napaści i pobicia księży katolickich, jeśli obyczaj ten rozwinie się i utrwali, mogą awansować na „sport narodowy” w katolickim kraju.

W oparciu o „prawdę ekranu”, według TVN, Polsatu, Wyborczej, w mordę bije wyłącznie z nienawiści biały, heteroseksualny, „katonarodowonazizujący motłoch”. Gdy akurat motłoch ten odpoczywa i nie bije, to dla uwypuklenia owej „prawdy” dobiera się i zalicza do „faszystowskich” ekscesów zwyczajne mordobicia, które da się sprzedać, po odpowiedniej obróbce, jako objaw nienawiści. I tak w opinii lewicowych mediów celebryta Krzysztof Pieczyński został pobity w 2018 r. za poglądy typu „Kościół katolicki produkuje degeneratów i nazioli” i krytyczne wobec PiS. Aliści wyszło na jaw, że miało miejsce pobicie wzajemne (zdetonowane uwagę skierowaną do aktora: „70 lat, a nosisz się jak nastolatka”), a potem oskarżył jeden drugiego. Prokurator posłał ich do czorta i stwierdził, że mogą do sądu wystąpić z prywatnymi aktami oskarżenia. No i całe „męczeństwo za poglądy” Pieczyńskiego na nic.

Inaczej może być w przypadku słynnego pobicia Przemysława Witkowskiego, który ogłosił, że „był to ewidentny atak na tle politycznym i na tle ideologicznym”. Obiektywnym faktami są zdefasonowana twarz intelektualisty i oskarżenie przez niego jakiegoś faceta, którego policja zatrzymała. Poszkodowany utrzymuje, że był uprzejmy odpowiedzieć na pytanie czy nie podoba mu się napis „Stop pedofilom z LGBT”. Ponieważ wybrał odpowiedź: napis ten mi się nie podoba, to został – jak zeznaje – sklepany przez pytającego. Poeta Witkowski swego czasu instruował, że „niektórzy ludzie rozumieją tylko przemocowy język … [ich nie] zmienicie dobrocią i rozsądkiem”. Czyżby zatrzymany „w sprawie” zapoznał się z tym pouczeniem? I pod jego wpływem pozbył się złudzeń, że dobrocią zdoła zmienić pogląd przyszłej swojej ofiary na temat wartości życia i nolens volens musi spuścić jej … znaczy się … musi zastosować „przemocowy język” w celu reedukacji? Może uznał jej palącą potrzebę po zapoznaniu się z opinię pobitego aktywisty, że odłączenie dwuletniego Alfiego Evansa to nic takiego, bo był on tylko „bezmózgiem z Anglii”. Skwitowanie w ten sposób uśmiercenia dziecka zdradza aprobatę Przemysława Witkowskiego dla idei i praktyki eutanazji w III Rzeszy. Z powodu braku ustaleń prokuratora i sądu skazani jesteśmy na teorie spiskowe, które mają taką samą wartość jak opowieść poszkodowanego o przebiegu zdarzenia, nie poparta zeznaniami świadków, których do tej pory nie ujawniono.

Czy istniej godna polecenia strategia chroniąca przed mordobiciem? Myślę, że wątpię. Jedni starają się żyć jak „cisi i pokornego serca”, przechodzą „spokojnie przez hałas i pośpiech”, unikają „głośnych i napastliwych”. Wszystko jest dobrze do czasu, gdy małoletnie dziecko takiego bożego człowieka wyrzuci z samochodu przeżutą gumę, która – jak raz – przyklei się do przedniej szyby auta z tyłu. Wtedy kierowca z taką „ozdobą” na szybie wyprzedza, zatrzymuje, wykręca i łamie w dwóch miejscach rękę ojca swawolnego małolata – jak to było w miejscowości Zasole (woj. małopolskie). W latach 60. ub.w. na zabawie w remizie w Witaszyczkach k. Jarocina uniknąć mordobicia mogła tylko ta osoba, która była zdolna szybka stanąć na krześle, które stały pod ścianami. Kto w chwili rozpoczęcia „panelu dyskusyjnego” nadal przebywał na parkiecie, ten dostawał w pysk, bez względu na poglądy i zdolności retoryczne. Obawiam się, że dzisiaj „stanie na krześle” nie gwarantuje immunitetu na żadnej zabawie. No cóż, musimy pogodzić się z tym. Pozostaje pocieszać się faktem, że trzy rzeczy mamy pewne i za darmo: ulotki wyborcze, ołówek w IKEI i obicie mordy.

Rafał Zapadka

fot.Pixaby

Dodaj komentarz

You don't have permission to register