Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Rafał Zapadka: Miasteczko pod „papugami”

Pod koniec XIX i na początku XX wieku krakowski socjalizm był finansowany przez żydowskich adwokatów braci Adolfa i Daniela Grossów (Adolf jest dziadkiem hucpiarza Jana Tomasza Grossa, który dzisiaj rozpowszechnia, że Polacy „zabili więcej Żydów niż Niemców”). Wtedy kancelarie adwokackie unikały jawnego angażowania się w politykę. Mecenasi działali w cieniu i sponsorowali, tak jak np. w Krakowie, Ignacego Daszyńskiego, który w II Rzeczpospolitej zrobił także dzięki nim wielką karierę. Dzisiaj natomiast kancelarie nie mają żadnych skrupułów przed wchodzeniem w działalność polityczną, a pracujący w nich mecenasi ochoczo kandydują w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

Obecne życie polityczne Gorzowa Wlkp. jest w poważnym stopniu zagospodarowane przez „złotą kancelarię”, czyli adwokacką spółkę partnerską. Aktywność partyjna i samorządowa tych „papug” nie zostawia zbyt dużo przestrzeni dla innych ambicjonerów. Choć w Gorzowie jeszcze trzymają się mocno komuchy z pierwszego stalinowskiego tłoczenia, choć uwieść wyborców potrafi lewacka dzieciarnia, stręcząca się na „ludzi dla miasta”, to kauzyperdy z ulicy Szkolna 4 są górą, idą szeroką ławą jak po swoje, po stanowiska z wyboru.

Cwane „papugi” obstawiły prawie wszystkie opcje. Mecenas Jerzy Wierchowicz jest radnym wojewódzkim z PO i do sejmu kandyduje także pod szyldem totalnej opozycji. Jest znany z popierania marszów równości, solidaryzuje się z lgbt – z formacją „kałboys” i pozostałymi uciśnionymi tęczowymi. Politykuje on postępowo i poświęca się, jakby – nie przymierzając – był przeszkolony na jakimś kursie np. w Związku Radzieckim, na które dobrze rokujących przyjmowali towarzysze w latach 70-tych XX w. Jego wspólnik Jerzy Synowiec, od kilku kadencji miejski radny, aż tak bardzo kocha Gorzów, że musiał dać temu spektakularny wyraz i w tej kadencji został radnym z komitetu „Kocham Gorzów” właśnie. Zupełnie odmiennie od swoich dwóch wspólników pozycjonuje się politycznie Krzysztof Łopatowski. Działacz partii Korwin, dziś kandydat do sejmu Konfederacji. Wprawdzie wcześniej zapowiadał, że będzie kandydował na senatora, lecz albo nie zebrał podpisów (trudno w to uwierzyć, bo 2000 podpisów to betka), albo postanowił nie robić przykrości radnej mec. Annie Synowiec, która – jako niezależna – także chce do senatu.

Pani radna niej jest członkiem tej spółki adwokackiej, ale mecenasuje pod tym samym adresem co jej mąż i pan Łopatowski. Prawdopodobnie dlatego ten ostatni, będąc jeszcze w senackich przedbiegach, zapewniał w radio, że nie będzie przeciw „Ani” prowadzić kampanii negatywnej i jej kibicuje (sic!), a nawet powiedział, że jest pewien, iż jego konkurentka „sobie w tych wyborach poradzi”. Trzeba przyznać, że w ten sposób „złota kancelaria” uniknęła poruty, czyli widoku przepychania się jej mecenasów do jednego i tego samego stołka w wyborach większościowych.

Poza wszystkim „Ania” odznacza się niewzruszoną pewnością, że potrafi „godnie” reprezentować, szczególnie wtedy, gdy to godnie jest opłacone z publicznych pieniędzy. Pewnego razu Sejmik wysłał ją do Kantonu. Gdy pojawiły się słuszne zarzuty, że misja do Chin nie miała dla Lubuskiego sensu, odparła z nonszalancją: „Przecież tak godnie prezentowałam Lubuskie w Kantonie”. Czy zatem ktoś może wątpić, że również świetasowo będzie „prezentować” Lubuszan w senacie? Jasne, że w to wątpić nie można! Zasiadanie w senacie będzie przecież dobrze opłacone.

„Ania” konkuruje o ten sam elektorat co, ubiegający się o przedłużenie mandatu, senator PO Władysław Komarnicki. To jest gruba sprawa, bo walka między nimi jest na serio. Jej zwiastunem był atak na senatora (i przy okazji J. Wierchowicza) w wykonaniu nadwarciańskiego hejtera, w ząbek czesanego, postury wiejskiego fryzjera. Wyglądało to na ustawkę, na wykonanie obstalunku zleconego przez wiadomo którą stronę tej rywalizacji. Można się spodziewać, że będzie między nimi dalej iskrzyć i zobaczymy piękną negatywną kampanię w wykonaniu tych absztyfikantów do senatu, którzy są z jednej stajni, tzn. z PO. Zapewne z zadowoleniem przyjmuje to pan Marek Surmacz z PiS, którego szanse na mandat są z tego względu większe.

W Gorzowie Wlkp. są odpowiednio sformatowane różne dziedziny życia. Wiele spraw jest tak dobrze ułożonych, że większość gorzowian nawet nie mrugnie – żadnych wątpliwości, żadnego sprzeciwu. Miasteczko jest w uścisku dwóch Tesco (do niedawna były trzy) i licznych Biedronek. W uścisku najdroższej na świecie komunikacji miejskiej, czyli remontowanych właśnie, za sakramenckie pieniądze, linii tramwajowych. Dalej – w uścisku Śfinstera, Szymona Giętego i Kazimierza Furmana, ustawionych w centrum pomników kloszardów, które wyrażają i symbolicznie ograniczają horyzonty myślowe oraz ducha miasta i mieszkańców. Od niedawna jest w uścisku stadka homosiów, z lesbijką na II grupie inwalidzkiej na szpicy (co u diabła, w 130-tysięcznym mieście nie ma choćby jednej hożej, zdrowej lesby?). Jest także Gorzów w uścisku „papug”, które są nad wyraz ekspansywne i zajmują pole tradycyjne przeznaczone dla spontanicznej aktywności obywateli, czyli wchodzą w działalność polityczną sens stricto. Wielu wyborcom to pasuje, szczególnie gdy mają w tym jakiś interes i gdy „wraz z papużkami chcą szczebiotać i kołysać się”, a na szeroko niklowanym barze „kolorowa słodycz stoi w szkle”.

Rafał Zapadka

fot.Pixabay

Dodaj komentarz

You don't have permission to register