Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Ponowoczesne zabobony. Praworządność i konstytucyjność

Notatnik  konserwatysty… nowoczesnego 18. 01. 20

Na początku test niezbędny wszak z powodów metodologicznych, czyli formalnych w istocie. Proszę zatem dla porządku i uczciwość intelektualnej przypomnieć sobie definicje praworządności (formalnej i materialnej) z „równością, wolnością sumienia, wyznania i poglądów oraz prawem do życia” na czele. Nie pomijając wszak tzw. koncepcji filozofa prawa Fullera („wewnętrzna moralność prawa”).  Ale też prostej nad wyraz konstytucjonalności, którą w suwerennym państwie prawa (?) ocenia Trybunał Konstytucyjny działający zgodnie z ustawami (Sejm, Senat).

Jakie to proste?! Ale czy objaśnia dzisiejszą sytuację choćby na jotę? Np. kwestię pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem  suwerennie stanowionym w parlamencie RP? No właśnie! Tzw. „narracje” w sferze prawa i prawnego porządku mają wszak ogromny zakres logicznych i interpretacyjnych nadużyć, a odnoszą się przecież (wspominam po raz kolejny!) do powszechnej nieznajomości materii, określanej zgrabnym terminem „ad ignorantiam”.

Czas więc na kilka wątków już dziś historycznych zgoła, a odnoszących się do rożnych (politycznych, ideowych, prawnych i personalnych) aspektów prawniczej degeneracji i demoralizacji, o których wspomniałem już tydzień temu. Otóż zanim otrzymaliśmy Konstytucję RP (1997 r.!) nad wyraz niedoskonałą, mieliśmy fatalną w skutkach prawnych, społecznych i moralnych prezydenturę TW Bolka i jego Kancelarii, w której roiło się od tajnych współpracowników SB na czele z wielebnym kapelanem („dodatkowo” pedofilem!). Ale najważniejszą rolę w prawnej demoralizacji i prymitywizacji odegrał prof. Falandysz (nota bene AA) ze swoją „falandyzacją prawa”. A wspominam o ruchu Anonimowych Alkoholików, który z USA „przywieźli” do Polski i Falandysz i Osiatyński, bowiem wywody tego ostatniego, to był początek końca rozumienia w III RP koncepcji prawa naturalnego („prawo to jest minimum moralności”!). W PRL-u wprawdzie obowiązywała tzw. marksistowska filozofia prawa (pozytywizm prawny) i o prawie naturalnym słyszało się nie tylko wśród naukowców – prawników, ale też praktyków (Bednarkiewicz, Siła – Nowicki, Olszewski, Kochanowski czy Dubois – ojciec!).

Wybaczą Państwo na koniec tego wywodu wątek osobisty. Kiedy prof. Wiktor Osiatyński (AA) mieniący się wówczas (połowa lat 90.) „konstytucjonalistą” opublikował opinię, w której z premedytacją (jak sądzę) użył wielokrotnie, zamiennie pojęć prawo naturalne i prawo natury, opublikowałem teksty kpiarskie i … nokautujące (Rzeczpospolita i Słowo) na co ów odpowiedział nerwowo i obraźliwie zarzucając mi nieznajomość… najnowszych trendów amerykańskich (sic!). Zapowiadając zaś felieton przyszłotygodniowy, drobny cytat z prof. Rzeplińskiego w sprawie sędziowskiego, par exelance politycznego marszu w togach. Czy jest zgodny z prawem? Jest zgodny z potrzebą!- odrzekł  pragmatycznie ów „pracowity” sędzia i prezes (cała kadencja w TK bez urlopu!)

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register