Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Niegodziwcy „mili sercu” Synowca? I ja

Kiedy wszyscy rozsądni ludzie dociekają jakimi motywami kierował się prezydent RP, a w sprawie pojawiają się oświadczenia skrzywdzonej rodziny, oto on, były członek PO i mecenas Jerzy Synowiec idzie na całość. Powiela na swoim Facebooku okładkę „Faktu” mającą uderzać w prezydenta Dudę i depczącą prywatność ofiary ohydnego przestępstwa pedofilii. Ofiary, która po latach, jako dorosła osoba zadeklarowała, że swemu dawnemu oprawcy wybacza a prezydenta poprosiła o akt łaski. Łaski potrzebnej po to – jak deklaruje – aby spróbować coś zbudować od nowa.

Tego, który decyzję Andrzeja Dudy próbuje zrozumieć, co niełatwe wobec dramatycznych okoliczności sprawy, Synowiec bezceremonialnie posądza o… bliskość duchową z pedofilem. Ten ktoś, to wg. gorzowskiego radnego ja. I jakby tego było mało, w efekcie to Jerzy Synowiec czuje się obrażony i próbuje mnie uciszyć przy pomocy mego pracodawcy. Ordynarnych prób nacisku i manipulacji ze strony mecenasa jest zresztą więcej i nawet toga nie nadaje im cienia powagi.

Sama publikacja okładki przez Synowca, nie tylko mnie poruszyła. Na jego profilu nie zabrakło krytycznych komentarzy uznających, że nie licuje to z powagą osoby publicznego zaufania i prawnikowi zwyczajnie nie przystoi. Można jednak uznać, że ten wpis, to celowe sprowadzenie debaty do poziomu tabloidowej kloaki: dużo, kolorowo, powierzchownie i o niczym. To próba przeszkadzania w poważnej publicznej dyskusji w sposób, jaki określony został mianem „chamskiej hołoty”.

W komentarzach internautów czytamy np.:

„Pan mecenas i publikuje takiego szmatławca? Upadek etyki dziennikarskiej to jedno, ale widać i prawniczej. Wielka musi być ta zła wola, żeby naruszać czyjejś dobre imię w imię propagowania niemieckiej narracji.”

– napisała jedna z użytkowniczek portalu.

Zakładając mimo wszystko dobrą wolę u uchodzącego za szanowanego w Gorzowie i wpływowego prawnika, zapytałem czy wobec deklaracji wybaczenia u ofiary, odbytej przez przestępcę kary i resocjalizacji – w której skuteczność, w przypadku kogoś, kto wyszedł z więzienia wierzyć wypada – kwestionując akt łaski, jest on za karą śmierci lub jakąś inną formą społecznej banicji dla sprawców pedofilii. Jeśli bowiem a priori przyjąć, że są ludzie, dla których nie ma szans, to po co w ogóle ich izolować? Po co resocjalizować?

Z więzień wychodzą codziennie setki ludzi odpowiedzialnych za mniejszego czy większego kalibru przestępstwa, jak i za ciężkie zbrodnie. Wychodzą bez wybaczenia i pojednania z ofiarami i widoków na to. Wychodzą i pedofile. O ile należy trzymać ich z dala od dzieci, które skrzywdzili, o ile nie powinni móc pracować nigdy w bliskości innych dzieci i o ile państwo ma obowiązek monitorować ich zachowanie szczególnie starannie, o tyle człowieczeństwa im odmawiać nie wolno. Cień nadziei zostawić należy. W odpowiedzi doczekałem się w pierwszej kolejności insynuacji, że ułaskawiony przez prezydenta pedofil, jest „miły mojemu sercu”: Cała reszta nie jest w tym miejscu istotna, skoro za cel Synowiec obrał sobie nie problem, a osobę pytającego. To zamknęło pole do jakiejkolwiek merytorycznej rozmowy. To właśnie retoryczna metoda na „chamską hołotę” zamknęła drzwi do jakiegokolwiek porozumienia.

Jeśli ktoś z Czytelników ma ochotę prześledzić całość konwersacji, jest ona dostępna w serwisie Facebook pod tym adresem.

Prezydent przedłożył dobro człowieka nad polityczną kalkulację. Z mojej strony: szacunek

Wierzę, że znosząca zakaz kontaktu decyzja ułaskawieniowa prezydenta była głęboko przemyślana i kierowana dobrem tej konkretnej rodziny. Była daniem przez Rzeczpospolitą szansy na jej przyszłość. Prezydent Duda wiele zaryzykował, zarówno w kwestii odpowiedzialności moralnej za dalszy los tych ludzi, ale i politycznie. Nie spotkałem dotychczas polityka, który w przededniu kampanii podjąłby mogącą budzić takie kontrowersje i polityczne reperkusje decyzji. Jednostkowej decyzji, dotyczącej konkretnego człowieka. Znajduję na to jedno wytłumaczenie: zimna polityczna kalkulacja nie nakazała prezydentowi odłożyć tej sprawy ad acta i zamieść pod dywan. To pozwala mi osobiście – wbrew hołubionym przez Jerzego Synowca na Facebooku okładkom “Faktu” –  mieć o Andrzeju Dudzie dobre zdanie jako o człowieku. Tę wdzięczność deklaruje zresztą i rodzina sprawcy. Mam tej rodzinie nie wierzyć? Wolę powiedzieć: oby jej się udało!

A co zimna kalkulacja polityczna nakazała mecenasowi Synowcowi na kilka dni przed II turą? Opublikować ohydę na Facebooku i stygmatyzować tego, który się z tym nie zgadza? Wnioski narzucają się same.

O co chodzi teraz mecenasowi?

Jerzy Synowiec poczuł się dotknięty moim odniesieniem do „chamskiej hołoty”. Uznał, że to on indywidualnie nią jest. Kolportuje wyrwany z kontekstu fragment wygodny dla siebie, zupełnie pomijając to, co napisał pod moim adresem i do czego się odniosłem.

Opublikowany przez Jerzego Synowca Wtorek, 7 lipca 2020

Bardzo nieładna zabawa. A gdzie podziała się odwaga do rzeczowej polemiki tam, gdzie się ją samemu wszczęło, czyli na Facebooku? Lepiej wprzęgać w to instytucje? Może sądy?

Podsumowanie i prośba

Panie mecenasie, postąpił Pan wysoce niegodziwie. Zarówno publikując okładkę „Faktu”, którego wydawca mam nadzieję zostanie zobligowany przez sąd do zapłaty kary rodzinie ofiary, ale i wobec mnie, przypisując mi „bliskość serca” ze sprawcą pedofilii.

To nie Pan, a forma dyskusji, w której odwraca Pan uwagę od problemu i w perfidny sposób przekierowuje ją na pytającego, imputując mu najgorsze możliwe cechy, zasługują na miano „chamska hołota”. Każdy, kto choć trochę rozumie specyfikę Facebooka i zadał sobie trud prześledzenia wątku, doskonale o tym wie. Czy nie wie prawnik czytający tomy akt i dokonujący ich syntezy?

Jeśli jest Pan na to gotowy, możemy wspólnie potępić np. prof. Hartmana za wypowiedź nt. rejestru pedofilów: „piętnowanie pedofilów narusza ich prawa” i jednocześnie lansowanego przez „Gazetę Wyborczą” zwolennika dyskusji o legalizacji związków kazirodczych. Jest Pan na to gotowy? Ja, mimo tego co Pan mi tak śmiało insynuuje, jestem.

Mam już całkiem na koniec gorącą osobistą prośbę: proszę zostawić moje serce w spokoju. Przyjaciołom, bliskim, spowiednikowi i wreszcie Bogu. Może kiedyś – oby nie – kardiologom. Chyba, że o sprawcy zbrodni, którego Pan będzie zawodowo reprezentował przed sądowym majestatem RP, także będę mógł bezceremonialnie pisać kiedyś, że to „miły Pana sercu człowiek”.

 

Fot. Pixabay

Komentuj odpowiedzialnie! Odnoś się do treści publikacji, nie obrażaj rozmówców, nie używaj słów niecenzuralnych. Redakcja portalu zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy naruszających te zasady. Administratorem Twoich komentarzy jest Facebook, który może stosować do nich także "Zasady Społeczności Facebooka".

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników, komentarze zawierające linki nie są publikowane.


Skomentuj przez Facebooka
You don't have permission to register