Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

Firte rajch delirka

W naszym prowincjonalnym grajdole rozgorzał spór o to, czy wypada Unię Europejską nazywać IV Rzeszą. Namiętność sporu i inwektywy jakie się przy tej okazji wybuchły niczym szrapnele w szambie, świadczą o tym, że lubuskich obrońców Niemiec chyba dopadła przedwyborcza delirka. Proniemieckie zauroczenie i towarzyszący mu kompleks bycia Polakiem, byłby może i irytujący, ale ponieważ dotyczy prominentnych członków samorządowej władzy, napawa smutkiem i obawą. Szczególnie w Lubuskiem.

Obecna regionalna władza samorządowa posuwa się w serwilizmie wobec niemieckiego sąsiada tak dalece, że nie wypracowała przez ostatnich 20 lat nawet cienia aktywnej strategii wobec Landu Brandenburgii. Jakby bała się bycia u siebie. Pośrednią ceną tej kapitulacji jest brak większych inwestycji w regionie. Bo gospodarcza niemoc Lubuskiego, to de facto działanie proniemieckie. No bo gdzie tam, my Lubuszanie moglibyśmy być ambitni i chwalić się czymś więcej jak lasami i widokami. Poczekamy, może ktoś za nas coś załatwi. Może Niemcy, a może wredny pisowski rząd. Projekt kompleksu energetycznego, który mógłby dźwignąć południe regionu z końca statystyk, rozegrała bez większego wysiłku grupka niemieckich Zielonych, finansowanych przez niemiecki rząd, przy udziale lokalnych durni i zupełnej apatii samorządu regionalnego.

Tymczasem Niemcy od lat prowadzą sprawną politykę budowania w Polsce swoich gospodarczych i politycznych przyczółków. Fundacje Adenauera, Eberta, Schumana, Bola, Róży Luksemburg, wszystkie finansowane z federalnego budżetu, sprawnie piorą mózgi polskich beneficjentów. Niemiecki biznes jest na tyle mocny, że nieomal storpedował polski rządowy program pomocy sadownikom. Lubuskie jest miejscem recyklingu niemieckiego motoryzacyjnego szrotu. Ostatnio sprawnie także podrzucają nam toksyczne odpady i śmieci w lasach.

I w tym właśnie kontekście wielkie wyborcze bilbordy z 3 na liście Elżbietą Anną Polak, finansowane z publicznego budżetu mogą budzić obawy, że przedstawiciel ekipy, która tak bardzo ceni Niemców, że zapomniała o monstrualnych i nie tak dawnych przecież zbrodniach, na Polsce i na Polakach, a także o współcześnie agresywnej wobec Polski gospodarce niemieckiej, słabo będzie reprezentować interes regionu i Polski w Parlamencie Europejskim. I że będzie w swoich sympatiach niczym Róża grafini wielu imion Thun und Hochenstein, bardziej niemiecka jak polska. A sprawa ACTA2 świadczy jak bardzo antypolska to ekipa.

O autorze

Publicysta  

Komentarze

  • Avatar
    Michał Iwanowski
    4 kwietnia 2019

    Krzysiu, powielasz mity i odwołujesz się do stereotypów, z pominięciem instytucjonalnego elementarza. Dlatego pozwól, że tą drogą przypomnę kilka oczywistości: 1) Unią Europejską zarządza Komisja Europejska, w skład której wchodzą komisarze – przedstawiciele wszystkich krajów członkowskich, w tym oczywiście Niemiec, Polski i 26 pozostałych państw; 2) Komisarze są powoływani przez premierów (czasem prezydentów) wszystkich krajów UE (w tym oczywiście Niemiec i Polski) za zgodą Parlamentu Europejskiego; 3) Parlament Europejski jest wybierany we wszystkich krajach członkowskich, a liczba wybieranych członków PE w danym kraju (w tym oczywiście w Niemczech i w Polsce) jest proporcjonalna do liczby wyborców; 4) Parlament Europejski może odwołać całą Komisję Europejską, uchwalając wotum nieufności. Jak widzisz, niemieccy europosłowie (notabene wybierani przez obywateli, a nie przez rząd czy panią kanclerz), nawet gdyby chcieli zawłaszczyć Unię, to musieliby liczyć się z instytucjonalnymi ograniczeniami i wolą pozostałych członków Wspólnoty.

Dodaj komentarz