Najnowsze

Napisz do nas

Jeśli chcesz by portal opublikował Twój tekst, skontaktuj się z redakcją.

Email
zachod24@zachod.pl

Telefon
+48 68 455 55 05

Adres
Kukułcza 1
Zielona Góra

Media społecznościowe

PSL na rozdrożu

Droga, po której od półtora stulecia szedł PSL, była wiejską drogą z przydrożnymi kapliczkami i szacunkiem do naturalnego biegu rzeczy, a szczególnie do ludzkiego wysiłku, w tym specyficznym sensie, że jest on jedyną drogą do plonów, jakkolwiek rozumianych. I nawet mimo kolaboracji z PZPR’em, mimo umoczenia się w kolektywizację i rozmaite idiotyzmy gospodarki socjalistycznej, PSL potrafił zachować patriotyczny chłopski etos.

Gdzieś bowiem pod maską współpracy z komunistami, zawsze ciekł niewidoczny strumień witosowych idei. I to temu komunistycznemu PSL-owi zawdzięczamy przetrwanie indywidualnego rolnictwa w Polsce i rodzinnej gospodarki rolnej. To dzięki temu obecne polskie rolnictwo jest tak znakomite.

Kiedy jednak wymarli ludzie pamiętający Witosa, władzę w PSL objęli ludzie zdemoralizowani komuną. W miarę upływu lat coraz częściej na czele partii stawali ludzie mieszkający w miastach i nie mający niczego wspólnego z rolnictwem, poza partyjną funkcją. Kuriozalnym przykładem tego procesu jest obecny prezes PSL, z wykształcenia lekarz wywodzący się z lekarsko-uniwersyteckiej krakowskiej rodziny. To dlatego dla biurokracji partyjnej władza i stołki stały się ważniejsze od interesów mieszkańców wsi. Fasadka jaką owi działacze stworzyli, kryła ich rozmaite szwindelki, a jako koalicyjna przystawka do kolejnych rządów, mogli udawać, że nic od nich nie zależy. I tak z wolna interesy wsi oddalały się od partyjnych interesów działaczy. Coraz bardziej mieszkańcy wsi traktowani byli jako mało rozgarnięci wyborcy. Dzisiaj PSL, straciwszy większość swoich wyborców, pogubiwszy się ideowo, uwikłany w kryminalne afery, stoi na rozdrożu i ma kilka opcji do wyboru.

Po pierwsze, tkwić jako przybudówka do PO, zachować część stołków, rozpłynąć się w jakiejś mglistej koalicji i ostatecznie rozstać się z wiejskim elektoratem. Po drugie, próbować ratować swoją tożsamość jako niezależny partyjny byt. Ta droga jednak nie gwarantuje przekroczenia progu wyborczego, szczególnie jeżeli ci sami ludzie będą w tej partii przy władzy. Po trzecie, zmienić przywództwo i próbować odzyskać samodzielnie zaufanie mieszkańców wsi mając również świadomość zagrożenia słabym wynikiem w wyborach. Po czwarte dokonać rozłamu i nawiązać współpracę z PiS,em, który lepiej rozumie wieś mimo, że nie ma na wsi struktur. Struktury PSL-u na wsi byłyby cennym nabytkiem dla PiS’u, który nie potrzebuje nieudolnych w gruncie rzeczy partyjnych biurokratów, ale bardzo by zyskał na działaczach lokalnych. Po piąte ratować się przez mariaż z Kukizem a także z racjonalną częścią Konfederacji i stworzyć polityczną alternatywę nieco na prawo do PiS-u skierowaną do konserwatywno-patriotycznego i prorynkowego elektoratu, któremu się w smak nadmiar socjalizmu i wspierania wielkiego biznesu w polityce PiS. Istnieje przecież grupa wyborców chcąca: niższych podatków, większej uwagi dla rodzimych przedsiębiorców, przerwania rozboju czynionego na polskiej wsi przez zachodnie korporacje.

Możliwości jest całkiem sporo. Ale jak znam życie. Wierchuszka PSL dokona seppuku, a lokalnych działaczy i tak z czasem przejmie PiS. Jeśli nie w tych, to następnych wyborach.

fot. Pixabay

O autorze

Publicysta  

Komentarze

  • Avatar
    Rafał Zapadka
    10 czerwca 2019

    Z góry przepraszam red. Chmielnika za cytat z Gabriela Maciejewskiego, https://coryllus.pl/zywoty-ludowcow/. Myślę jednak, że ostre opinie i porównania mogą być ożywcze i inspirujące. „PiS powinien definitywnie rozwiązać kwestię PSL, tak jak generał Sherman definitywnie rozwiązał kwestię dominacji wielkoobszarowych gospodarstw produkujących bawełnę na południu USA. Po prostu wszystkie je spalił. Nie może być litości dla działaczy PSL, a im silniej powołują się oni na tradycję, na zielone świątki i temu podobne kwestie z tym większym okrucieństwem należy ich traktować. Nie można wchodzić z nimi w żadne układy, ani nawet słuchać tego co mówią. Bo to są dewastatorzy, niszczyciele i przedstawiciele sił ciemności. Tyle mam w tej kwestii do powiedzenia. Dodam jeszcze tylko, że poparcie wyrażone przez Kosiniaka Kamysza dla parady równości nie jest żadną aberracją i politycznym koniunkturalizmem. To jest rzecz naturalna i wpisana w istotną misję PSL, misję, o której my – oszukani przez Pawlaka i Piechocińskiego – pojęcia zielonego nie mamy. I dziwne jest doprawdy, że teraz Kosiniak Kamysz wycofuje się z tego poparcia. Ja wiem, że on się wystraszył marginalizacji swojego ugrupowania, ale wiem, że jeśli tylko ta groza minie, oni na powrót zajmą się edukacją seksualną na wsi, jak w „Konopielce”.”

Dodaj komentarz

You don't have permission to register